Nauka ma sens, niewątpliwie. Ale uczenie się tylko po to, żeby umieć? Kucie? Nauka dat na historię, bo "program każe", bo będzie sprawdzian? Nauka wzorów na matematykę? Ma sens?
Większość tych zarówno "wszechstronnych" jak i "tumanistów" (i tumanistek ;) ) uważa że najlepiej jest wiedzieć jak najwięcej, ale...
Popatrzmy na to z innego punktu widzenia...
Cała wiedza świata jest swapem (u windowsiarzy - plikiem stronicowania), a pamięć w mózgu - pamięcią RAM fizyczną. (jak się nie zgadzasz z tą teorią to wypierdalaj)
Mózg posiada zdolność zarządzania tym, co jest potrzebne, a co nie. W razie potrzeby kopiuje potrzebne dane do RAMu (czyli własnej pamięci), a gdy zapotrzebowanie znika - wywala je. (jeśli sam je wymyślił to najczęściej najpierw archiwizuje np. w zeszytach)
Przepustowość kanału komunikacji swapu i RAMu jest ograniczona. Więc uczenie się "tylko dla wiedzy" jest stratą czasu, bowiem czas przeznaczony na naukę nie jest nieskończenie mały.
Nie musimy się uczyć (w szkolnym znaczeniu).
Inaczej - nie musimy świadomie zarządzać procesem zapamiętywania.
Zamiast tego powinniśmy korzystać ze źródeł wiedzy (tablice ze wzorami, datami itp., słowniki itp.) PODCZAS działania, a nie PRZED nim.
Nauka dla szkolnej wiedzy to pre-caching. Ale po co go stosować w tak dużej skali? Przydaje się tylko w sytuacjach ekstremalnych (brak dostępu do swapu). I nie w takich ilościach...
Korzystając z wiedzy zgromadzonej w swapie w końcu ulegnie ona SAMOSKOPIOWANIU do RAMu (bez udziału świadomości).
Tylko to, czego potrzebujemy.
Bo czy ma sens kopiowanie całego /usr do cache'u? Nie ma! Jeśli korzystamy z /usr/bin/xchat i /usr/bin/php, to nie potrzebujemy /usr/bin/mono. Jeśli w życiu korzystamy z informatyki i elektroniki, to nie potrzebujemy historii. Jeśli będziemy potrzebować, odczytamy to z nośnika. Czyli przeczytamy w jakimś podręczniku.
Caching ma zapewnić szybszy dostęp do danych. Danych, których potrzebujemy. Jeśli z czegoś rzadko (wcale?) korzystamy, wystarczy wolniejszy dostęp, przez czytanie ze źródeł wiedzy. Nie z pamięci. Nie zapychajmy RAMu.
Reasumując, pamiętanie nie ma sensu, ponieważ mamy dostęp do źródeł! Pamiętanie jest jedynie szybszą formą dostępu, niczym więcej!
**ALE!**
Niestety na świecie istnieją takie wymysły, jak egzaminy i konkursy. Konieczność przyporządkowania się do nich uniemożliwia stosowanie w praktyce mojej teorii...
Pozdrawiam wszystkich twórców konkursów wymagających inteligencji, a nie wiedzy ;> .
Do następnej lekcji psychologii informatycznej :)
piątek, 19 marca 2010
Posiadanie wolnego oprogramowania nielegalne?
Przeglądając zasoby inetu natknąłem się na ciekawą stronkę http://partiapiratow.pl/ (jeśli kogoś wkurza długie czekanie na połączenie to tu ma mirror). Chociaż w rzeczywistości jest to podróba Partii Piratów, do mnie treść trafia lepiej niż niejedna organizacja walcząca o prawa internautów... A oto co na tej stronce znalazłem: (zwracamy uwagę na dwa pierwsze pozycje na tym skanie :> )
(grafika oryginalnie pochodzi z http://rychlicki.net/inne/wyrok02.jpg, ale nie chcę nadużywać łącza...)
I jeszcze jedno znalezisko: http://prawo.vagla.pl/node/7122
(grafika oryginalnie pochodzi z http://rychlicki.net/inne/wyrok02.jpg, ale nie chcę nadużywać łącza...)
I jeszcze jedno znalezisko: http://prawo.vagla.pl/node/7122
W międzyczasie Trybunał Konstytucyjny zajmował się pytaniem prawnym z wniosku Sądu Rejonowego we Włocławku II Wydział Karny w sprawie konstytucyjności art. 45 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 roku Prawo prasowe, przewidującego karę za wydawanie dziennika lub czasopisma bez rejestracji albo zawieszonego.Zwracamy uwagę na rok publikacji ustawy, przypadek? :) Pozostawiam to czytelnikom...
Etykiety:
1984,
GPL,
prawo,
prawo komputerowe,
wolne oprogramowanie
sobota, 30 stycznia 2010
Krótki poradnik, jak zarobić i stracić zaufanie użytkowników
Niedawno otwierając OperęUSB natknąłem się na stronę http://www.everydns.com/acquisition.php otwartą w jednej z kart. Z nudów kliknąłem na zawarty na niej link http://www.dyn.com/dd-welcome-everydns i wyczytałem:
Czyli że nie mają pewności, czy będzie w dalszym ciągu darmowe i chcą zablokować rejestrację, aby zmusić klientów do korzystania z ich (dyndns.com) płatnych usług.
Admin EveryDNS miał ciekawą inicjatywę niematerialistycznego świadczenia usług DNS, ale pokazał swój materializm, sprzedając usługę firmie, po której łatwo poznać że jest materialistyczna.
Świat schodzi na psy...
Zna ktoś dobre całkowicie darmowe usługi DNS? To pisać w komentarzach!
One of the questions that we are sure everyone is going to ask is whether or not EveryDNS will remain free. While we don't 100% have that answer yet, we do know that we are going to discontinue new sign-ups in the near future, listen to your feedback and be in touch.
Czyli że nie mają pewności, czy będzie w dalszym ciągu darmowe i chcą zablokować rejestrację, aby zmusić klientów do korzystania z ich (dyndns.com) płatnych usług.
Admin EveryDNS miał ciekawą inicjatywę niematerialistycznego świadczenia usług DNS, ale pokazał swój materializm, sprzedając usługę firmie, po której łatwo poznać że jest materialistyczna.
Świat schodzi na psy...
Zna ktoś dobre całkowicie darmowe usługi DNS? To pisać w komentarzach!
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Polska szkoła = strata czasu ?
Uważam naukę w szkole (gimnazjum, blech...) za stratę czasu. A to dlatego, że wiedza w niej nabyta nie przyda mi się w przyszłości. Na podstawie poprzedniego zdania uważasz, że mam wąski zakres myślenia? Że nie jestem wszechstronny? Nie - nie chodzi o to. Po prostu mógłbym chętnie uczyć się wszechstronnie, pod warunkiem że byłoby to dobrze zorganizowane.
Przede wszystkim - skończyć z czasochłonnymi pracami domowymi. 10 graficznych rozwiązań układów równań potrafią skutecznie zniechęcić do matmy, a również konieczność szukania w źródłach pozapodręcznikowych (znowu marnowanie czasu) powoduje uraz do historii. Dlaczego czas jest taki ważny? Pozwala na naukę tego, czego szkoła nie oferuje, ale co się w przyszłości przyda. Na przykład informatka jest na żałośnie niskim poziomie, i w dodatku uczy korzystania z Windowsa, który jest płatny, więc nauka informatyki nie idzie z nauką przedsiębiorczości. ;) Więc informatyki trzeba uczyć się w domu...
Czas należałoby przeznaczyć na rozwijanie zainteresowań i talentów. Wprowadzić specjalizację w szkołach od 4 klasy podstawówki, no... może przesadziłem... od gimnazjum. Przechodząc przez polski system edukacyjny tracimy 9 lat, najpierw 3 na kolorowaniu pszczółek (co mu się w ogóle nie przyda i jest traktowane jako kara), później 3 na uczenie się m.in. o gatunkach paproci chronionych (mimo, iż w lesie i tak nie będę wiedział która jest chroniona bo nie rozpoznam ich, w końcu szkole nie wystarczyło na albumy ze zdjęciami) i kolejne 3 na tracenie czas na rozprawki (które przydadzą mi się tylko jeśli zostanie... nauczycielem polskiego).
I wszystko w atmosferze dresiarzy-debili, dzieci neo z ADHD i innych degeneruchów...
Wprowadzenie specjalizacji pozwoli także na polepszenie stosunków koleżeńskich no-life'ów z innymi - gdy wprowadzimy w gimnazjach klasy informatyczne, "aspołeczne" geeki będą miały z kim rozmawiać.
Tyle marudzenia, jeśli przypadkiem to czytasz to zastanów się nad zorganizowaniem jakiegoś referendum... Ja nie mogę bo 1. jestem nieletni i 2. nie mam czasu bo programuję. ;)
Przede wszystkim - skończyć z czasochłonnymi pracami domowymi. 10 graficznych rozwiązań układów równań potrafią skutecznie zniechęcić do matmy, a również konieczność szukania w źródłach pozapodręcznikowych (znowu marnowanie czasu) powoduje uraz do historii. Dlaczego czas jest taki ważny? Pozwala na naukę tego, czego szkoła nie oferuje, ale co się w przyszłości przyda. Na przykład informatka jest na żałośnie niskim poziomie, i w dodatku uczy korzystania z Windowsa, który jest płatny, więc nauka informatyki nie idzie z nauką przedsiębiorczości. ;) Więc informatyki trzeba uczyć się w domu...
Czas należałoby przeznaczyć na rozwijanie zainteresowań i talentów. Wprowadzić specjalizację w szkołach od 4 klasy podstawówki, no... może przesadziłem... od gimnazjum. Przechodząc przez polski system edukacyjny tracimy 9 lat, najpierw 3 na kolorowaniu pszczółek (co mu się w ogóle nie przyda i jest traktowane jako kara), później 3 na uczenie się m.in. o gatunkach paproci chronionych (mimo, iż w lesie i tak nie będę wiedział która jest chroniona bo nie rozpoznam ich, w końcu szkole nie wystarczyło na albumy ze zdjęciami) i kolejne 3 na tracenie czas na rozprawki (które przydadzą mi się tylko jeśli zostanie... nauczycielem polskiego).
I wszystko w atmosferze dresiarzy-debili, dzieci neo z ADHD i innych degeneruchów...
Wprowadzenie specjalizacji pozwoli także na polepszenie stosunków koleżeńskich no-life'ów z innymi - gdy wprowadzimy w gimnazjach klasy informatyczne, "aspołeczne" geeki będą miały z kim rozmawiać.
Tyle marudzenia, jeśli przypadkiem to czytasz to zastanów się nad zorganizowaniem jakiegoś referendum... Ja nie mogę bo 1. jestem nieletni i 2. nie mam czasu bo programuję. ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

